Dlaczego miłość „odchodzi”? Jak sprawić, żeby trwała?

Dlaczego miłość „odchodzi”? Jak sprawić, żeby trwała?

Któż z nas nie spotkał się lub sam(a) nie wypowiedział(a) słów: Już go (jej) nie kocham? Jak to się dzieje, że po romantycznych chwilach zaczynają się nieporozumienia, trudności, kłótnie o wszystko i o nic, które kończą się stwierdzeniem: Już go (jej) nie kocham, miłość się skończyła?

Jeśli tak właśnie myślisz/mówisz/twierdzisz – bądź pewna/pewny: Miłości w tej relacji NIGDY nie było.

Więc czymże było TO, co BYŁO?

Kiedy kobieta i mężczyzna zakochują się w sobie, w ich organizmach uaktywniają się tzw. „hormony szczęścia, które sprawiają, że zakochani patrzą na siebie i otaczający ich świat poprzez „różowe okulary”. W tym okresie wszystko wydaje się piękne: głos, wygląd, sylwetka, sposób bycia, nawet wady tej osoby są niezwykle pociągające. Człowiek zakochany znajduje się jakby w stanie permanentnej ekstazy. Właśnie dlatego w żadnym wypadku nie trzeba w tym czasie podejmować życiowych decyzji, gdyż działanie tego „narkotyku wcześniej czy później się skończy. Faza ta trwa zazwyczaj od 12 do 18 miesięcy i bardzo często jest mylona z „miłością”.

Tym nie mniej, okres zauroczenia/zakochania jest jednym z najpiękniejszych w relacjach damsko-męskich. Właśnie dlatego warto wracać (wspólnie, oczywiście) wspomnieniami do tego okresu, organizując np. wieczory wspomnień – randki, które byłyby odzwierciedleniem lub zupełną odwrotnością wspomnianej randki.

Ogromną popularnością cieszą się, w przypadku moich konsultacji, „randki w ciemno”, scenariusze których bardzo często na początku podpowiadam zainteresowanym, po czym zazwyczaj kreatywność pary się zwiększa, coraz bardziej im się to podoba, aż wchodzi w nawyk – łatwy do wdrożenia, gdyż przyjemność z niego jest obopólna. Nie jest też tajemnicą, że wszyscy lubimy gry (no może poza nudziarami i nudziarzami, ale przecież nie jesteśmy nimi, czyż nie?), więc w tej grze na pewno możemy dobrze się bawić.

Przykładem może być randka „Ściśle tajne spotkanie”, którego główną ideą jest zagranie ról tajnych agentów wywiadu.

Oto zadanie, przebieg i zasady gry:

Wymyślcie dla siebie zupełnie nowy wizerunek, zmieńcie wygląd, nadajcie nowe imiona, mogą być użyte z ulubionych filmów lub jakieś śmieszne, zabawne, również z pogranicza fantastyki. Wyznaczcie czas i miejsce „tajnego” spotkania i poznajcie się od początku. Organizujcie tajną obserwację przypadkowego przechodnia.

Niezbędne okażą się:

  • Kapelusz, peruka lub nowa fryzura
  • Ubranie, które zupełnie nie jest w Waszym stylu
  • Kluczowe hasło i odpowiedź na nie, np. „Czy to Pani sprzedaje kwiaty?” – „Nie, ja tylko na nie patrzę”
  • Kluczowy przedmiot: np. czerwona róża

Reguły randki:

  1. Metamorfoza ma być diametralna, Twój partner nie może Cię poznać, a Ty jego
  2. Grajcie rolę agentów wywiadu do końca randki 
  3. Obiekt do tajnej obserwacji ma być wybrany uważnie, z dbałością o jego oraz własny komfort i bezpieczeństwo

Inne przykłady w kolejnych artykułach, a bardziej niecierpliwych zapraszam na indywidualne konsultacje przez Skype, Whatsapp’a, telefon bądź formularz.
Więcej ćwiczeń w zakładce

Następnym etapem relacji jest etap przesycenia. Jest to pierwszy kryzys w związku, kiedy np. te osoby mieszkają razem i muszą ustalić zasady współżycia i wzajemne oczekiwania. Możliwe, że okaże się, że te osoby mają zupełnie inny system wartości i priorytetów, które trudno ze sobą pogodzić. Kiedy burza uczuć i silnych emocji ucichnie, a bilans minusów i plusów związku zostanie rozliczony na korzyść plusów, partnerzy zaczynają przyzwyczajać się do siebie, coraz bardziej odkrywając swoje prawdziwe, codzienne ja, czują względny spokój i rozluźnienie.

Tuż po tym rozpoczyna się etap, który może okazać się ostatnim, właściwy dla tych, o których mowa była na początku artykułu. Jest kluczowy dla wszystkich relacji, szczególnie tych, które mają szanse się rozwinąć. W tym okresie częste są prawdziwe kłótnie, tak jakby partnerzy koncentrowali się wyłącznie na wzajemnych niedoskonałościach. Najłatwiejsze, a zarazem najgorsze wyjście z tej sytuacji to rozstanie lub rozwód. Zapytasz, co w tym złego? Otóż to, że rezygnując z TEJ relacji, w kolejnym związku z pewnością będziesz musiał(a) przejść ponownie przez wszystkie etapy relacji, wszystko zacznie się od nowa, koło fortuny zatoczy kolejny krąg…

Owszem, mnóstwo ludzi toczy to koło przez całe życie, wciąż narzekając na swoich byłych,  twierdząc zgorzkniałe zdania typu wszyscy faceci/wszystkie baby to…, a tak naprawdę nie dojrzewają do prawdziwych, głębokich relacji. Bo i po co się starać? A jeśli coś z tego wyjdzie?!

Związki, które zdecydują się wejść na wyższy poziom, z pewnością od czasu do czasu nadal będą się kłócić, tylko że nieporozumienia te nie będą aż tak drastyczne. Teraz każde z obojga wie, że po kłótni nastąpi pojednanie. I jeśli wspólnie będą pielęgnować tę relację, to wraz ze wzajemną tolerancją nadejdzie Mądrość. To Prawo Natury. Prawo Wszechświata.

Tu jest początek Miłości. Jesteśmy na pierwszym jej stopniu. Właśnie teraz każdy z partnerów zaczyna myśleć nie o tym, jak powinien się zachować wobec niego/niej ta/ten drugi, ile mu/jej zawdzięcza etc., lecz o tym, ile sam(a) może zrobić dla ukochanej osoby. To uczucie, kiedy jesteśmy dumni z tego kogoś bardziej, niż z siebie samych. Kiedy czujemy się coraz bliżsi i drożsi dla siebie. Kiedy darzymy się wzajemnym szacunkiem i zaufaniem. Kiedy jesteśmy dla siebie Najlepszymi Przyjaciółmi. Kiedy on(a) zapomina o własnym bólu, widząc Twój. Kiedy Twoje problemy stają się jego (jej) problemami. Kiedy wystarczy Ci fakt, że ta osoba po prostu jest. Przyjaźń to drzwi do prawdziwej Miłości. Zrozumienie swojej roli w związku niezwykle rozwija każdego z nas, wznosi na wyższy poziom.

I Miłość. To rzeczownik czy czasownik? Jaka jest definicja Miłości? Czy da się ją dotknąć, zobaczyć, zmierzyć, porównać do czegoś? Jest mniejsza czy większa od czegoś?

A może Miłość to Droga? Po której się idzie długo, nie zważając na upalne dni, mroźne noce, przeszywający wiatr, nieznośne pragnienie…

Uczymy się Miłości poprzez różnorodne życiowe sytuacje w bliskich relacjach z Ta jedyną osobą. Lub inną. Miłość nie przychodzi znienacka, jak sądzą niektórzy, nie „zwala się” nam na głowę, nie razi nas niczym grom z jasnego nieba… Do Prawdziwej Miłości człowiek dojrzewa. Czasem to trwa całe życie.

Jeśli więc uważasz, że w Twoich relacjach „miłość się skończyła”, zapewniam Cię: ona nigdy się nie zaczęła!

photo from Flickr.com by Virginia State Parks

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: