Ile jest warte 20zł?

Ile jest warte 20 zł?

W Twoim życiu zawsze będą ludzie, którzy traktują Cię źle. Pamiętaj, by podziękować im za uczynienie Cię silnym. [Zig Ziglar]

Nigdy nie ukrywałam, że jestem osobą wierzącą. Dziś, w dniu największego Święta chrześcijańskiego, towarzyszą mi refleksje nt. Wdzięczności, którymi chciałabym się podzielić.

Moja droga do Wdzięczności zaczęła się około 10 lat temu. To był trudny dla mnie okres: po odseparowaniu się od męża wybrałam na swoje miasto Kraków – magiczne miejsce przyciągające mnie, odkąd zobaczyłam go po raz pierwszy. Mój ówczesny pracodawca, Partner Telekomunikacji Polskiej, u którego pracowałam w systemie prowizyjnym, już od kilku miesięcy zalegał z wypłacaniem należnego wynagrodzenia, a biorąc pod uwagę ceny wynajmu mieszkania oraz bieżące koszty utrzymania, moje długi rosły w zatrważającym tempie. Nie pomagały ani moje prośby, ani łzy, ani opowiadania o mojej wyjątkowej sytuacji finansowej i braku możności przeżycia bez pieniędzy. Nie miałam w Polsce znajomych ani rodziny, od których mogłabym pożyczyć pieniądze.

Pewnego dnia stwierdziłam fakt, iż w moim mieszkaniu ze wszystkich rzeczy nadających się do spożycia, pozostała nam tylko… woda w kranie. Gotówka, którą dysponowałam, była niższa od wartości opakowania ryżu, więc po raz n-ty zadzwoniłam do pracodawcy, wierząc w swojej desperacji, że uda mi się namówić go na wypłacenie przynajmniej najbardziej zaległego wynagrodzenia (wówczas razem było ponad 8 tys. zł. i, nawiasem mówiąc, prawie cała ta kwota nie została mi wypłacona do dziś). Tak jak się spodziewałam, nikt nie odebrał telefonu.

Prawie bez sił, może nie tyle z głodu, co frustracji, ogarniającej mnie coraz bardziej, chodziłam po biurze, po czym wyszłam spotkać się z synem, który wówczas uczył się w liceum. Już nie mogłam powstrzymać swoich myśli, płaczu ani gorzkich słów pod adresem nierzetelnego pracodawcy. Mój syn słuchał aż do momentu, kiedy rozżalona i przerażona wizją pustego garnka przeklnęłam pracodawcę, a nawet, jego dzieci…

„Mamo, jak możesz brać na siebie tak ciężki grzech?! My sobie poradzimy! Natychmiast cofnij te słowa! My sobie poradzimy!”

Ocknęłam się. „Tak. Cofam te słowa”.

Przytulił mnie, a ja byłam wdzięczna Bogu, że mam takie roztropne dziecko.

W głowie co chwila pojawiały się zdradzieckie myśli: „Tylko niby jak mamy sobie poradzić? W domu nie ma nic do jedzenia, a zaległość za wynajem rośnie z każdym dniem. Z czego mam ugotować przynajmniej cokolwiek do jedzenia?! … ”

Przechodząc przez tunel pod Dworcem Głównym, syn nagle zauważył leżące na ziemi 20 zł! DWADZIEŚCIA ZŁOTYCH!

Czy wiesz, ile to jest, 20 zł?

Czy wiesz, jak wiele rzeczy można kupić za 20 zł?

Czy wiesz, jak długo można przeżyć za 20 zł?

Ja wiedziałam. Żarliwie liczyłam, ile i czego będę mogła kupić za 20 zł, jeśli jeszcze dołożę te 80 groszy, które mam w kieszeni… O Boże Wielki! Dziękuję Ci! Tyle szczęścia!

Zajęta swoimi myślami, nie zauważyłam, a kiedy zrozumiałam, było już ZA PÓŹNO – przy wyjściu z przejścia podziemnego siedział bezdomny, trzymający w ręce puszkę na datki, do której właśnie (! ) powędrowały „moje” 20 zł. Syn, bez mrugnięcia okiem, oddał je bezdomnemu. Po prostu. A do mnie powiedział: „Mamo, my sobie poradzimy i bez tych pieniędzy, zobaczysz. Przecież, gdybym ich nie znalazł, to byśmy sobie też poradzili”.

Zabrakło mi słów, choć w pierwszym momencie chciałam odebrać „moje” pieniądze biedakowi. Byłam zdruzgotana. Nie pamiętam, jak dowlokłam się  do domu. I tu akurat czekała na nas bardzo miła niespodzianka. Gospodarz mieszkania (zajmował górne piętro domu) miał imieniny i jego żona przyniosła nam dość obfity poczęstunek (Dziękuję). Z ogromną wdzięcznością przyjęłam ten dar ludzi i niebios.

Wieczorem, stojąc przy oknie, patrzyłam w niebo i myślałam o swoim życiu, o swoim prawie dorosłym synu, o Bogu, którego miałam w sercu, choć nie zawsze miałam sposobność i chęć pójścia do kościoła. Rozmawiając z Bogiem, już nie płakałam. Powiedziałam, po prostu: „Boże, Ty widzisz, jak bardzo się staram, jak pracowałam od świtu do nocy, żeby tylko móc utrzymać siebie i syna. Ty wiesz, że nie mogę wrócić do męża. Wiesz, że wszystko, co mogłam, już zrobiłam. Teraz jest Twoja kolej”.

Tej nocy zasnęłam tak spokojnie, jak dziecko w ramionach kochającej matki. W jakiś niezrozumiały sposób również rano obudziłam się z myślą, że jestem pod opieką Samego Boga. Godzinę później zadzwonił do mnie mój pracodawca i powiedział, że mógłby mi wypłacić niedużą część zaległego wynagrodzenia…

Dziś, kiedy o tym myślę, ogarnia mnie ciepłe uczucie ogromnej wdzięczności do Boga, do Wszechświata.

Wdzięczność. Ileż miłości jest w tym słowie! Tak naprawdę, jestem przekonana, że Wdzięczność to właśnie i jest Miłość.

Jestem wdzięczna Bogu za życie, które mi dał, za wszystko, co mam i kim jestem. Dziękuję Bogu za zdrowie, za to, że mogę oddychać pełną piersią, widzieć, słyszeć, smakować, czuć. Dziękuję Ci, życie, za Twoje dary, za troskę, za to, że napełniasz każdy mój dzień emocjami, skarbami, rzeczami, wydarzeniami, ludźmi, pracą, ulubionymi zajęciami. Dziękuję Ci, życie, za to, że nie jestem sama: wokół mnie są osoby, które Bóg zesłał dla mnie, dla mojej nauki, a czasem też dla bólu, bez którego nie ma rozwoju.

Dziękuję Ci Boże za moich rodziców, za życie, które mi dali, za troskę i miłość, którą mnie otaczają. Dla moich rodziców zawsze jest miejsce w moim sercu.

Dziękuję Ci Boże za moich przodków i wszystkich członków Rodziny, również za tych, z którymi nie układa mi się zbyt dobrze, za wsparcie, które od nich mam, za zdrowie i poczucie bezpieczeństwa.

Dziękuję Ci, Dobry Boże, za moje dziecko, które jest moim największym Przyjacielem, wsparciem i Nauczycielem. Jestem głęboko wdzięczna za to, że mogłam uczestniczyć w procesie tworzenia i wychowania Nowego Życia. Dziękuję Ci, synku, za to, że jesteś w moim życiu. Kocham Cię.

Dziękuję wszystkim mężczyznom mojego życia, dzięki którym stawałam się Kobietą. Dziękuję mężczyznom za lekcje, które mi dawali i za to, że mogłam wyciągnąć morały z tych nauk. Jestem wdzięczna i błogosławię swojemu byłemu mężowi za bezcenne doświadczenie, którym mnie obdarzył.

Jestem wdzięczna i błogosławię Mężczyźnie, którego kocham z całego serca, za to, że zaakceptował mnie i pokochał z całym „dobrodziejstwem inwentarza”, za to, że wiem, że w każdej chwili mogę liczyć na niego i wiara moja jest niezachwiana. Dziękuję Ci, kochanie, za to, że jesteś. Kocham Cię.

Dziękuję moim przyjaciółkom i wszystkim kobietom w moim życiu za siłę, miłość i życzliwość, jakich od nich doświadczam, za lekcje troskliwości, empatii, wielkoduszności, za dobre słowa i natchnienie.

Dziękuję również wszystkim tym, którzy świadomie bądź nie, sprawili mi przykrość, za to, że pomogli mi stać się lepszą wersją samej siebie. Dzięki tym ludziom mogłam przepracować lub teraz przepracowuję, kolejne lekcje życia. Dzięki tym ludziom mogę rozumieć, czym naprawdę jest Miłość. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.

Z całego serca dziękuję Wszystkim tym, którzy uczynili mi Dobro, którzy mi pomogli, czy to w jakieś błahej rzeczy, czy w poważnej sprawie. Bardzo, bardzo dużo takich ludzi było, jest i, jestem przekonana, że będzie w moim życiu. Dziękuje każdemu z osobna i wszystkim naraz.

Jestem wdzięczna wszystkim tym, którzy dawali i dają mi pracę i możliwość zarabiania na życie. Jestem wdzięczna wszystkim, którzy byli ze mną i przy mnie w trudnych momentach mojego życia, a także tym, którzy cieszyli się i cieszą nadal z moich sukcesów.

Dziękuję moim Nauczycielom, którzy dzielili się lub teraz się dzielą ze mną swoją wiedzą i doświadczeniem. Jestem wdzięczna wszystkim ludziom i sytuacjom, które zmuszały mnie do pójścia naprzód, nawet, jeśli wtedy wydawało mi się to bardzo trudne. Dziękuje tym, którzy wzmacniają moje pozytywne cechy.

Jestem wdzięczna życiu za moją wiedzę i doświadczenie. Dziękuję sobie samej za wszystko, co posiadam i czym się dzielę z innymi. Za to, że każdego dnia, krok za krokiem osiągam małe sukcesy nad sobą samą.

Z całego serca dziękuję tym, którzy zajęli miejsce w moim sercu, a także tym, w czyich sercach znalazło się też odrobinę miejsca dla mnie.

Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.

 

Jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś jutro obudził się bez rzeczy, za które dziś nie okazujesz wdzięczności?

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: