Męski kryzys oczami kobiety

Męski kryzys oczami kobiety

Czym się różni kryzys kobiety od kryzysu mężczyzny? Kobieta może mieć kryzys codziennie, mężczyzna – czasem.

Mężczyzna może przeżywać trudne momenty/dni/tygodnie/miesiące i jeśli się zdarzają, dla kochającej go kobiety jest to równoznaczne z tym, że jej również jest źle. „Źle” u mężczyzny może być związane z mnóstwem przyczyn: problemami w pracy/utratą pracy, podbramkową sytuacją materialną, podjęciem ważnej życiowej decyzji, zmianą hierarchii wartości na różnych życiowych etapach, powikłaną relacją z rodziną/przyjaciółmi, nieodpowiednim stanem zdrowia etc. Nie będę tu poruszać przykładów związanych z nałogami, zdradami lub czasowym/trwałym bankructwem. Mowa raczej o „zwyczajnych”, zdrowych mężczyznach, którym może się zdarzyć kryzys.

Wieczór. Sara z Abramem leżą w łóżku. Abram do Sary:

– Saro, niedobrze mi…

– Ach, Abram, komu teraz dobrze?!

Po chwili znowu:

-Saro, niedobrze mi…

– Śpij, Abram! Komu teraz dobrze?!

Rano Sara się budzi i widzi nieżyjącego już Abrama.

-Ach Abram, dlaczego nie powiedziałeś, że tobie jest najgorzej?!

Dzisiejszy temat podsunęła mi pewna kobieta, nazwijmy ją Aleksandrą. Ola była w szczęśliwym siedmioletnim związku z mężczyzną, którego uważała i nadal uważa za męski ideał. Kilka miesięcy temu jej partner Antoni z dnia na dzień stracił pracę i musiał stawiać czoła przeróżnym, często prozaicznym problemom. Prawie przestał się odzywać do niej, całe dnie spędzał poza domem, a wieczory umilał sobie przeglądaniem Internetu.

Jak to się stało, że umknęły jej pierwsze symptomy rozłamu ich związku? Dlaczego „zawczasu” nie zareagowała? Dlaczego, mając świadomość wysokiej wartości swojego związku, nie zapobiegła powiększeniu dzielącej ich przepaści? Cóż, los nie był łaskawy również dla niej: tuż przed zwolnieniem Antoniego Ola dowiaduje się o tym, że jest brzemienna. Nie wspomina mu o tym, gdyż nie wie, jak zareaguje, obawiając się pogorszenia jego nastroju i wzajemnej relacji. Kilka tygodni później przeżywa poronienie i załamanie nerwowe, którego Antoni najprawdopodobniej nie zauważył.  Odczuwa ogromny smutek, odsuwa się od niego, czasem tylko, jakby budząc się ze snu, zauważa, że nie widują się po kilka dni. Co pewien czas na swój sposób stara się odzyskać powoli, lecz nieubłaganie oddalającego się ukochanego. Bez skutku.

Ona. On. Bez codziennych powitań i pożegnań. Bez przytulania. Bez rozmów. W końcu postanawia odejść, pozostawiając mu pożegnalny list.

Czy odchodząc postępuje właściwie? Czy poradzi sobie bez jego obecności? Jak się zachowa Antoni? Czy wykona jakikolwiek ruch, by nie pozwolić jej odejść, czy też uda, że nie widzi, jak pakuje walizki? Czy jest mu potrzebna, czy tylko utrudnia mu życie? Czy już nie zależy mu na niej i na ich związku? Może ma inną kobietę? Miliony pytań bez odpowiedzi gnieżdżą się w jej głowie. Co robić dalej?

Można byłoby sądzić, iż każdy kryzys ma tylko negatywny wydźwięk, jest czymś z natury złym i chciałoby się, by jak najprędzej się skończył. Najtrudniejsze w tym wszystkim – to, że męskie „źle” diametralnie różni się od kobiecego „źle”. Kobiecie jest bardzo trudno zrozumieć męskie „źle”, ponieważ ona przeżywa swoje „źle” zupełnie inaczej, niż on. Inaczej też się zachowuje i zgoła inne ma do tego „złego” podejście.

Przypadek Aleksandry i Antoniego, kiedy kryzys przeżywają równocześnie obie strony, jest dość rzadki. Trudno też jednoznacznie odpowiedzieć na pytania: Czy „ważniejszy” jest kryzys mężczyzny i Oli należałoby odsunąć na bok swoje emocje i ból po stracie nienarodzonego dziecka, by stworzyć przestrzeń do „odrodzenia” i odzyskania sił swojego partnera? A może to wokół Oli świat powinien się zakręcić? Jak myślisz?

Arkana męskiego świata są nam, kobietom, absolutnie nieznane. Możemy tylko się domyślać tego, co się dzieje w męskim wnętrzu, ale nie jest nam dane przeżywać to, co czują mężczyźni. Co mamy robić, jak mamy się zachowywać, kiedy drogi nam mężczyzna przeżywa trudne momenty? Milczenie, skrytość, depresja, gniew, czepianie się wszystkiego, arogancja, złość, drobiazgowość – to zaledwie ułamek możliwych zachowań mężczyzny, towarzyszących mu w czasie kryzysu. Najczęściej kobieta nie wie, co z nim ma zrobić. Widząc takie dziwne zachowania swojego partnera/męża, jedna z nas może się martwić, druga będzie się poniżać, żebrząc o okruchy dawnej miłości, inna będzie dopytywać, przesłuchiwać i śledzić, gdyż wydaje się jej, że on już jej nie kocha, że wydarzyło się coś okropnego, że coś z nią jest nie tak, że w jego życiu pojawiła się inna kobieta…

Oznacza to, że najczęściej męski kryzys pogrąża nas, kobiety, w stan paniki, trwogi, niepewności, gniewu lub poczucia winy (panikujemy, ponieważ czujemy osłabienie męskiej funkcji obronnej).

Tymczasem trzeba zająć się nie swoim partnerem/mężem, lecz samą sobą, ponieważ Twoja niepewność i trwoga może tylko wzmocnić negatywny stan, w którym przebywa Twój mężczyzna i, co za tym idzie, pogorszyć Wasze relacje. Zamiast skupiać się na nim i rozważać wszelkie rzeczywiste i urojone obrazy majestatu „jak on tak mógł mi powiedzieć, przecież ja tak się troszczę o niego, chcę mu pomóc”, dobrym rozwiązaniem byłoby znalezienie/rozwijanie własnego hobby; to jest czas na poszerzenie własnych horyzontów. Zamiast siedzieć w domu i z utęsknieniem, żalem i wyrzutami patrzeć na siebie, może warto udać się na spotkanie z przyjaciółkami; on będzie Ci wdzięczny, jeśli dasz mu czas na uporanie się z tym, co obecnie go trapi. I właśnie wtedy, kiedy odpuścisz, kiedy wreszcie się odczepisz od niego, dasz mu przestrzeń do przeżycia tego, co okazało się trudne, nastąpi przełom.

Dla mężczyzny kryzys to brak poczucia siły w jego męskim Ego. Coś go wyczerpało. Rolą kobiety w tym procesie jest cicha Obecność. Bez skarg, pytań, współczucia.

Jeśli kochasz,

rozumiesz, że najważniejsze, czego on potrzebuje do odzyskania sił w danym momencie to cisza i spokój

rozumiesz, że czasem on potrzebuje tego, byś delikatnie odeszła/wycofała się i nie próbowała ukradkiem odgadnąć jego nastrój

rozumiesz, że czasem on potrzebuje Twojej subtelnej troskliwości

rozumiesz, że on woli rozmawiać na tematy niezwiązane z kryzysem

rozumiesz, że bez względu na to, że jakby straciłaś oparcie w tych znanych Ci silnych ramionach, tam wciąż jest dla Ciebie miejsce

I on będzie czuł, że szanujesz go i kochasz, bez względu na to, co się z nim dzieje (kluczowe słowo: „czuł” – nie trzeba mu tego werbalizować).

A czego potrzebuje Twój mężczyzna od Ciebie w trudnych dla niego momentach? W jaki sposób mu to dajesz?

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: